Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2010

Taką nazwę nosił rajd odbywający się pod Gdańskiem w pierwszy weekend listopada. Był on cyklem „tułaczy”,  które odbywają się kolejno wiosną, wakacjami i jesienią (nazwy pozostałych dwóch są dość oczywiste…)

Tak się dziwnie złożyło, że zawiało mnie na ten rajd w środku ciężkiego semestru. Co jeszcze dziwniejsze, wystartowałem nie na 50km (której wydają się dość „krótkie”), a na… 30km.

Wszystko za sprawą czegoś, co wymyślili organizatorzy i wystawili pod nazwą „kategoria Biznes”. Cudo to bowiem polegało na reprezentowaniu danego przedsiębiorcy na rajdzie. Lepszej okazji do „wymuszenia” na swoim pracodawcy wsparcia znaleźć się chyba nie dało.

 

Rajd był krótki dlatego też relacja krótko:

-Gdańsk jest daleko. Daleko za daleko.

-początek listopada to już mrozy. W połączeniu z deszczem trasa okazała się masakrycznie nieprzyjemna.

-Gdańsk to góry! zapamiętać to sobie raz a dobrze (bo przecież wiedziałem…)

-…wygrana w kategorii Biznes…

-trzydziestka potrafi zmęczyć równie skutecznie co setka (patrz pogoda)

-Gdańsk jest zdecydowanie za daleko!

 

A i owszem – zaliczyłem właśnie pierwszą w karierze wygraną (dosłownie – są to pierwsze wygrane przeze mnie zawody sportowe). Co ciekawe, nie przyniosło mi to jakoś satysfakcji. Chyba dlatego, że to nie była setka, a na dodatek był zupełnie inny system klasyfikowania zawodników. Niemniej, jakieś powody do dumy są. Tylko dlaczego tak daleko i tak zimno?

 

A za tydzień Tropiciel – na szczęście typowo rekreacyjny i w większej ekipie. Aby tylko nie padało!

Reklamy

Read Full Post »