Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2010

O Izerskiej Wielkiej Wyrypie wpisu nie popełniłem. Był to dla mnie bardzo aktywny okres, a i na samym rajdzie nie zaszalałem. Na trasie złapała mnie biegunka, co w połączeniu z przemęczeniem po poprzednim starcie i tragiczną pogodą spowodowało moje zejście na 60tym kilometrze.

Ten wpis jednak nawiązać do rajdu będzie, pisać chcę bowiem o pogodzie, a dokładnie o deszczu. Na IWW deszcz okazał się tak dużą siłą, że przerwano rajd (niedługo po moim wyjeździe do domu). Patrząc na to co działo się w następnych dniach w okolicach (Bogatynia), była to jedyna słuszna decyzja.

We wrześniu mija rok od momentu, jak zacząłem się bawić w rajdowanie. Mogę chyba powiedzieć, że doświadczyłem wszystkich możliwych warunków pogodowych:

Przejście – piękna słoneczna pogoda, w dzień wręcz upał (czego nikt się nie spodziewał w połowie września w górach)

Nocna Masakra – mrozy po -20 stopni

Skorpion  topniejący śnieg powyżej pasa + mżawka

RDS – roztopy i stojąca po lasach woda sięgająca do kolan

Kierat – błoto i śliskość na zboczach gór

Tropiciel – tereny zalane powodzią, próba przebicia się przez wodę

Grassor – pogoda idealna 😀

Rajd Konwalii – ciut za mocne słońce (chociaż do szybkiej setki, to trochę brakowało).

IWW – DESZCZ!!!

Widać, że poza skrajnymi upałami (które znam spoza rajdów oraz z opowieści o szybkiej setce), zaliczyłem wszystkie ciężkie warunki. No, można by jeszcze na siłę wstawić huragany. Na rajdzie zawsze wydaje się to okropne, jednak patrząc na to teraz, dochodzę do wniosku, że jednak deszcze daje najbardziej popalić.  Pomijając fakt, że wychładza, że mokra skóra to szybsze i boleśniejsze obtarcia, pomijając nawet rozmokniętą mapę i kartę startową – deszcz wykańcza psychicznie! Wszystko jest mokre, zimne, na oczy leje się woda i nic nie widać. Iść jest źle, stać jeszcze gorzej. Nawet jak przestaje padać, to człowiek jest mokry, a wschodząca mgła jeszcze bardziej utrudnia nawigację. Do tego jest zdecydowanie ciemniej, co jeszcze bardziej przygnębia.

I to właściwie tyle. Piszę to bardziej dla siebie. Następnym razem jak będę narzekał na warunki na rajdzie, to spojrzę na ten wpis, żeby zobaczyć, że bywało gorzej 😉

P.s. a w tym tygodniu deszcz złapał mnie na skałach w tatrach zachodnich – tam był jeszcze mniej przyjemny, a przy tym stwarzał dużo większe zagrożenie.

P.p.s. ponownie publikacja wpisu opóźniona ze względu na problemy z domowym kompem…

Reklamy

Read Full Post »