Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘100km’

Miało nie być relacji. Gdy schodziłem z trasy, powiedziałem sobie, że to koniec, że pora na emeryturę. I że na pewno nie będę o tym, co się stało, pisał na blogu. Później Paweł (alias HAQ) rzucił, że bierze się za pisanie. Pomyślałem „super, wrzucę jego tekst u siebie i będzie git”. Ostatecznie jednak Paweł zdecydował się umieścić swoją relację  u siebie, przy okazji sugerując, że mam się brać za pisanie… ehhh… No nic, cofnijmy się trochę w czasie – do roku pańskiego 2009.

Wtedy to właśnie, w piękny majowy wtorek, na treningu sekcji biegowej nastąpił przełom. Przełomem był Żurek (Daniel Żurkowski), który przyszedł i rzucił coś w stylu „pobiegłem w weekend setkę”. Tak, zaczęło się tak, jak z każdym normalnym człowiekiem, który słyszy o bieganiu na 100km. Pukałem się w głowę, wyzywałem od cyborgów, twierdziłem, że niemożliwe… ale coś jednak we mnie zakiełkowało – efekty można śledzić już prawie 3 lata na tym blogu. A setką, o której mówił mi wtedy Żurek, była właśnie Setka z Hakiem, którą, nomen omen, wygrał, z czasem około 18,5h. Przez ostatnie lata nie udawało mi się wystartować, jednak tym razem postawiłem na swoim – impreza zmieści się w kalendarzu. Tak więc, wracamy do roku 2012.

Impreza odbywa się pod Opolem, organizowana przez Harcerski klub HAKI i dedykowana jest raczej turystom niż sportowcom (choć na szczęście na tych drugich nikt nie patrzy tam krzywo). Trasa jest wyznaczona na mapie i, w teorii, nie wymaga zbytnio nawigacji. dystans to 100km + tytułowy hak, czyli jak zapewniał na starcie organizator, w tym roku 1-2km. Sam start odbywa się falami, co kilka minut, a zawodnicy sami wybierają sobie godzinę startu. I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o informacje. Brak listy startowej, poza regulaminem, brak informacji na stronie (więcej dowiedziałem się z wywiadu z zeszłorocznym zwycięzcą, niż z samej strony).

Na miejscu jestem pozytywnie zaskoczony. Przemiłe (również dla oka) harcerki rejestrują mnie i wręczają mi garść upominków i materiałów. Sprawna odprawa techniczna, informacje o jakiś krzakach (że jak?) i rozmieszczeniu punktów kontrolnych (10 łącznie z metą, na każdym woda i czekolada), w połowie przepak. Po konsultacjach z Pawłem, wybieram start o 19.30, tak więc mam możliwość obserwowania kolejnych zawodników ruszających na trasę. W końcu pakowanie, ostatni telefon do Asi i w drogę!

Ostatnimi czasy modne jest rozbijanie relacji na części, coby podtrzymać napięcie czytelników. Tak więc, „o tym dlaczego ehhh… i co Irek nawyprawiał tym razem, dowiecie się już w następnym odcinku!” 😉

zdjęcie z galerii organizatora
Iwona „Bobek” Błażków

Read Full Post »