Nie poszło. Nie ma się co rozwodzić – funexsport w moim wydaniu okazał się porażką. Wymiękłem psychicznie. Mogłem dzięki temu zaobserwować, jak zmieniło się w tym roku moje podejście do rajdów. Samo ukończenie przestało być celem startu. Widząc, że nie mam szans na dobrą lokatę, że będę musiał zostać na trasie po zmroku, straciłem całą [...]
Archiwum z Listopad 2011
Funex i inne takie…
Opublikowany w PMNO 28.11.2011 | Komentarzy: 2 »
Krwiodastwo
Opublikowany w Bez kategorii 22.11.2011 | 1 komentarz »
Od zawsze akcje typu “zbiórka pieniędzy” reklamowane na blogach budziły moje mieszane uczucia. Nie wiem dlaczego, ale po prostu tak mam, że pojawia mi się pewna nieufność. Czym innym jest dla mnie zbiórka krwi. Może dlatego, że jak ktoś jest krwiodawcą, to i tak tą krew odda, a dzięki temu będzie wiedział chociaż dla kogo. [...]
O tym, jak Irek został podróżnikiem
Opublikowany w Bez kategorii 21.11.2011 | Komentarzy: 2 »
Nie raz już twierdziłem, że PKP mnie niczym nie zadziwi. A jednak… Tak się złożyło, że w ten weekend los rzucił mnie do Warszawy. Na dokładkę pociągiem wyjeżdżającym 4:26 z dworca Wrocław Główny. Nocny spacer przez miasto okazał się wyprawą bardziej emocjonującą, niż niejeden nocny bieg po górach. Na szczęście tym razem kontakt z miejscowym [...]
GEZnO
Opublikowany w Starty 15.11.2011 | Komentarzy: 7 »
Do niedawna Nazwa ta nie kojarzyła mi się z niczym. Na szczęście, dzięki Uli Wojciechowskiej, miałem w ten weekend okazję nadrobić zaległości i zapoznać się z imprezą Compassu. Droga na rajd wyjątkowo nudna, szybka i bezproblemowa – oto co niosą ze sobą autostrady. Ciekawiej zrobiło się, kiedy dojechałem w okolice Nowego Targu i załapałem się [...]
03:47:35 – Do maratonu podejście drugie
Opublikowany w Bez kategorii 01.11.2011 | Zostaw Komentarz »
Gdy dwa miesiące temu zapisywałem się na maraton w Koszalinie, miałem ambitne plany. Forma dopisywała, plan treningowy zakładał dalszy rozwój i wszystko wskazywało na to, że to będzie naprawdę szybki bieg. Po ostatnim byczeniu się na SPA wróciłem lekko podziębiony. “To nic”, powtarzałem sobie. Mimo to, z dnia na dzień było coraz gorzej, za dnia [...]